Powrót

Blog


Spirulina, czyli wodorosty, które mają więcej białka niż mięso


Dobrze wiecie, jak bardzo uwielbiam produkty typu super-food. Większość z nich jest mocno promowana przez media, dlatego też każdy je zna lub przynajmniej ‘coś kojarzy’. Natura bardzo bogato nas obdarzyła – czego nadal nie doceniamy! Kampanie reklamowe zdrowych produktów nie mają na celu przekonać nas do zdrowego stylu życia, a do zakupu konkretnego towaru. 

 

Marketingowcy wybierają konkretny super-food i na nim opierają całą swoją kampanię. Na pewno wiecie o czym mówię, przykład? 

 

Niedawno pisałam o kwasach omega, jak było na nie ‘bum’ w  mediach, to każdy olej, każda margaryna, każde masło – miało OMEGA 3(sprawdź TUTAJ)! Producent wie, że ludzie ‘coś’ kojarzą. Wie, że większość z nas nie zagłębia się w temat, ale słysząc hasło Omega 3, od razu pójdzie i kupi produkt, bo wie, że to jest coś dobrego, prozdrowotnego. (Swoją drogą, jeżeli jeszcze nie czytaliście poprzedniego wpisu to serdecznie zapraszam).

 

Siła mediów, moda i zdrowie

 

Hasła reklamowe mają moc. Szał na zdrowe odżywianie i aktywny styl życia trwa w najlepsze. Można nawet powiedzieć – nie ćwiczysz, nie biegasz – nie żyjesz. Nagle wszyscy są fit i piją zdrowe koktajle. To jest super, ale zauważmy jak tą modę wykorzystują producenci żywności. Nagle wszystko pomaga zgubić zbędne kilogramy i wszystko jest zdrowe, a tak naprawdę promowana jest tylko cząstka naprawdę świetnych, bardzo wartościowych super-food. Jak się ‘czepią’ jakiegoś produktu, to go wałkują ile się da, aby tylko korzystnie wyjść na tym finansowo. Ale się rozgadałam – może najwyższy czas przejść do tematu – magicznej spiruliny.

 

Przedstawiam Wam SPIRULINĘ

 

spirulinie słyszy się mało. Można powiedzieć, że bardzo mało – a moją irytację związaną z tym faktem można zauważyć we wcześniejszym wstępie. Tymczasem, spirulina to naprawdę niesamowita roślina, ale zacznijmy od początku…

Bardzo dobrze wiemy, że produkty super-food potrafią nas zaskoczyć. Żyjemy sobie szczęśliwi w niewiedzy, a moglibyśmy mądrze wykorzystywać dary natury. Dzisiejszy post postanowiłam poświęcić spirulinie, czyli roślinie wodnej o której mówi się naprawdę mało. Posiadając sklep ze zdrową żywnością mam kontakt nie tylko z tym, co widzicie w Internecie i na reklamach w telewizji. Wiele produktów jest niedoceniana i właśnie dlatego powstał mój blog – aby Was trochę podszkolić i zachęcić do dbania o zdrowie!

 

 

 

Czym jest spirulina(sprawdź TUTAJ)? Skąd się wzięła?

 

Spirulina jest to zielono-niebieska alga, która rośnie sobie (swobodnie) w ciepłych wodach. Można powiedzieć, że jest taką ulepszoną odmianą wodorostów – dlatego jest w stu procentach naturalna. Nikt jeszcze nie wpadł na pomysł jej hodowania (no chyba że o czymś nie wiem), dlatego nie jest pryskana, nie posiada pestycydów i innych ‘ulepszaczy’. Jest idealna sama w sobie – i właśnie to zmotywowało mnie do napisania tego artykułu. Spirulina jest rośliną, która ma taką ‘moc’, że potrafi odbudować cały nasz organizm. Dajecie wiarę? No właśnie, więc jak możesz jej nie znać? (helooł!).

Spirulina pomimo tego, że jest tylko ‘malutką spiralką’ swoimi wartościami odżywczymi pobiłaby niejednego dzika – dosłownie. Nie ma żadnego innego produktu spożywczego, owocu, warzywa ani ziarna, który byłby bogatszy w substancje ożywcze niż spirulina! (Teraz czas na wielkie WOW z Waszej strony).

 

Spirulina ma tyle właściwości, że od dziesięciu minut zastanawiam się od czego zacząć! Dziwię się, że wszystkie ‘fit blogerki’ jeszcze nie promują tego cudeńka na Insta, ale być może po moim artykule się to zmieni (ha ha ha). Dobra, żarty żarciki, przechodzę do meritum.

 

Spirulina, czyli najbardziej wartościowy wodorost na świecie

 

Muszę zacząć od tego, że nasza (niedoceniana!) spirulina posiada kwas gamma linolenowy. Bierze on udział w biosyntezie substancji, które odpowiedzialne są za obniżenie ciśnienia krwi, działają przeciwzapalnie, wzmacniają układ odpornościowy i zmniejszają ryzyko wystąpienia zakrzepów wewnątrznaczyniowych. Krócej mówiąc, spirulina podnosi odporność naszego organizmu i poprawia jego kondycję. Dodatkowo, te magiczne wodorosty wpływają na wygląd włosów, skóry i paznokci, więc drogie panie – wiemy co robić!

Przygotowując dla Was wpis niejednokrotnie spotkałam się z określeniem, że spirulina jest ‘zielonym mięsem’. Dlaczego? Spirulina posiada ogromne ilości wysokowartościowego białka! Spirulina posiada prawie trzy raz więcej białka, niż mięso! Spirulina to aż 18 aminokwasów, z czego 8 to te niezbędne! Teraz uwaga – jest to najwyższa koncentracja aminokwasów, jaką możemy spotkać w żywności. Jak wiemy aminokwasy są materiałem budulcowym mięśni, jednak dodatkowo pociągają za sobą mnóstwo innych korzyści. Przyspieszają rekonwalescencję, wyrównują poziom cukru we krwi – no po prostu się we mnie gotuje, że spirulina wciąż nie jest promowana! Oprócz tego, spirulina posiada łatwo przyswajalne żelazo (tutaj wartości również są wyższe niż w mięsie), potas, magnez, witaminy oraz mikro i makroelementy.

 

Spirulina ponadto:

 

- skutecznie obniża ciśnienie krwi (wszystko za sprawą fikocyjaniny, która posiada takie właściwości)

- usuwa metale ciężkie z organizmu (spirulina jest idealna, aby zrobić sobie ‘mały detoks’

- obniża możliwość wystąpienia udaru mózgu (spirulina zmniejsza powierzchnię błony znajdującej się wewnątrz aorty, co przyczynia się do zapobiegania powstawaniu miażdżycy oraz udaru)

- obniża poziom cholesterolu (suplementacja spiruliny korzystnie wpływa na poziom cholesterolu)

- zapobiega powstawaniu raka (spirulina przyczynia się do zwiększenia produkcji przeciwciał, białek, które zwalczają infekcje oraz innych komórek, które wpływają na odporność organizmu)

- dodaje energii

- przyczynia się do spadku masy ciała (spirulina posiada fenyloalaninę, która ogranicza apetyt)

- działa ‘kojąco’ na zatoki (liczne badania wskazują, że spirulina korzystnie wpływa na stany zapalne nosa)

- jako jedyny produkt nie mięsny jest źródłem witaminy B12

- dzięki dużej zawartości magnezu, spirulina poprawia pamięć i koncentrację

- odpowiedzialna jest za normalizowanie przemiany jodu w naszym organizmie (w ten sposób przyczynia się do prawidłowego działania tarczycy)

 

Oczywiście większość z nas nie ma dostępu do spiruliny w naturalnej postaci, ale nie oznacza to wcale, że musimy rezygnować z tego cuda! W naszym (pięknym) kraju spirulina dostępna jest w postaci tabletek, bądź proszku. Uwaga! Zwracajcie uwagę na skład! Nie dajcie się oszukać. Suplement, jakim jest spirulina w proszku powinien w stu procentach składać się z alg morskich. Wielu producentów wykorzystuje niewiedzę i brak czujności konsumentów i oferuje g… nie powiem co. W naszym sklepie znajdziecie spirulinę zarówno w formie tabletek, jak i proszku. Już wiecie, że spirulina jest godnym uwagi suplementem – dlatego warto go mieć i używać! Aha, jeszcze jedno. Jak wiemy (bądź nie) każdy, nawet najlepszy produkt świata powinien być spożywany w granicach rozsądku – podobnie jest w przypadku spiruliny. Nie więcej niż 1 łyżeczka dziennie – pamiętaj!

 

A dlaczego?

 

 

Jeżeli wszystkie zalety spiruliny weźmiemy sobie za bardzo do serca i zaczniemy ją ‘jeść garściami’ to możemy zafundować sobie zbyt dużą dawkę witaminy A. Może to przyczynić się do bólu kości, stawów i zaburzeń wątrobowych, dlatego pamiętaj – najważniejszy jest umiar.

 

Pozdrawiam
Wasza Kamila:)

Wyszukujecie mnie po:

apteka pana boga, bioplanet, ekologiczny sklep, glony, microhydrin, omega 3, omega 3-6-9, smakizdrowia rzeszów, smakizdrowia.pl, spirulina, superfoods, zdrowa zywność, zdrowa zywność rzeszów, 

2014 Kukurykuuu.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Polityki Cookies
projekt i realizacja BigCom

Ta strona korzysta z cookies OK, rozumiem Więcej informacji